czwartek, 23 lutego 2017

Łatwiej ukryć brak fabuły w kilkutomowej sadze niż w opowiadaniu na pół strony



Znany jestem, przynajmniej wśród moich znajomych, z tego, że piszę. Nie lubię wszelakich podziałów i etykietowania ludzi, ale że w XXI wieku jest to nieuniknione, z dumą przyoblekam etykietę pisarza. Zatem, właśnie jako „pisarz”, słyszę różne komentarze od znajomych na temat tego co robię.

Obnoszę się też z faktem, że napisałem i wydałem książkę. Wielu ludzi, usłyszawszy o tym, pyta „jak długą” a gdy odpowiadam (starając się uściślić) że „150 stron w Wordzie Timesem dwunastką” słyszę niesamowicie dużo przychylnych komentarzy, pochwał i werbalnego poklepywania po plecach. „Że mi się chciało”, „Jak długo nad tym siedziałeś?”, „Już dla mnie jesteś wielki, że tyle napisałeś”.

Przedyskutowawszy ten fenomen z kilkoma znajomymi nosicielami etykiety pisarza dochodzę do wniosku, że o dziwo nader częstym błędem rozumowania jest zakładanie, że objętość tekstu jest wprost proporcjonalna do zawartej w nim treści. W skrócie – im dłuższe dzieło, tym większy jego potencjał do bycia „dobrym”.

Taki tok rozumowania w pierwszej chwili ma sens, bo można pomyśleć, że tworząc długą opowieść autor ma więcej wątków do opracowania, więcej detali do pokazania, słowem – większe możliwości.

Jednak do refleksji na ten temat zmusił mnie komentarz do jakiegoś opowiadania, wypowiedziany podczas spotkania Sekcji Literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki przez Michała Cholewę. Brzmiał on, cytując z pamięci: „Łatwiej jest ukryć brak fabuły w kilkutomowej sadze niż w opowiadaniu na pół strony”.

I jak się nad tym głębiej zastanowić, to rzeczywiście, duża objętość danego dzieła – nie tylko literackiego! – zwiększa prawdopodobieństwo, że znajdziemy w nim dużo „fajnych” rzeczy, atrakcyjnych dla odbiorcy, ale w tym samym stopniu tworzy pole do pomyłki. Każda kolejna strona (klatka, sekunda, jakakolwiek jednostka którą można mierzyć objętość dzieła) jest kolejną pułapką dla autora.

A przecież są dzieła nader krótkie, jednowątkowe, których zadaniem jest otworzyć oczy odbiorcy na dany temat, ukierunkować jego tok myślenia w tym konkretnym zakresie i pokazać jedną konkretną rzecz, na którą mógł nigdy wcześniej nie zwrócić uwagi.

Zatem, tym krótkim felietonem (czy jakkolwiek zaetykietuje się ten tekst) pragnę obalić podświadomą teorię wielu ludzi o tym, że po długości dzieła można wnioskować cokolwiek o jego jakości.

A na koniec dzieło krótkie, a w treść bogate. Czy odkrywcze? Niekoniecznie, ale zawierające prostą treść, ubraną w słowa tak obrazowe i tak przekonujące, że już zawsze chcę nosić w głowie ideę, jaką za sobą niosą. A w razie, gdyby los postanowił mnie głowy pozbawić, ideę tą będę nosić spisaną o tu, powyżej biodra.


A tak w ogóle – myślisz, że zabrałbyś/zabrałabyś się za ten artykuł, gdybyś otworzywszy go zobaczył/a, że jest 10 razy dłuższy? ^^


Tłumaczenie treści tatuażu:

Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.


(fragment wiersza "Wyrocznie Niewinności" [Auguries of Innocence] autorstwa Williama Blake'a)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz