środa, 9 listopada 2016

Witkacjonizm


z wizytówki terapeuty
robię filtr do skręta
już jest mi niepotrzebna
i tak mam dość natręta

znowu zwijam w rulon list
od najlepszego przyjaciela mego
by całą swą rodzinę drogą
wciągnąć w nos pompując ego

i w cyklicznym połykaniu
marzeniobójczych tabsów
dostrzec marność życia
destruktywność time lapsów

moja twarz się postarzała
ćpając wszystkich dookoła
gdy ma dusza wygłodniała
wciąż bez końca karm mnie woła

wbijam igłę w wolne miejsce
po czym bez zastanowienia
spuszczam znów na świat kurtynę
co odgradza od istnienia

gaszę skręta a myśl się pojawia
czy ja tego właśnie chciałem
rozważam odkręcając kolejną flaszkę
z zapałem

gdzie ja się zgubiłem
i kim 
ja
się stałem


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz