wtorek, 8 listopada 2016

Fabularyzacja idei, czyli jak powstają arcydzieła



Dziś, w czasach, gdy ludzkie umysły mają większy potencjał do otworzenia się na świat, zaczynamy dopiero doceniać dzieła fabularne. Kinematografię i literaturę beletrystyczną, w której sfabularyzowana idea wcale nie musi być gorsza od idei dzieł stricte naukowych bądź filozoficznych.

Pomysł zapakowania danych treści istotnych dla konkretnej kultury w „historyjkę” istniał już od czasów pierwszych dzikich plemion. Co więcej, jak wiadomo, mitologia sama w sobie stanowi poniekąd fabularyzację idei – wyjaśnia zjawiska naturalne, których pierwotni ludzie nie umieli zrozumieć (Skąd się biorą pioruny? Rzuca nimi rozgniewany Zeus!)

Dziś jednak znamy genezę większości zjawisk przyrodniczych i umiemy je wyjaśnić. Wszechstronny rozwój jakiego od dłuższego czasu podejmuje się ludzkość sprawia, że świat zewnętrzny nie stanowi już dla nas takiej zagadki. Podążając za poprzednim przykładem, wiemy, że piorun to silne wyładowanie elektrostatyczne w atmosferze i nie musimy podkładać pod to żadnej „historyjki”, żeby lepiej to zrozumieć.

Zdobywszy jednak zadowalający poziom wiedzy ogólnej, czyli pojęcie na jakich zasadach działa Natura na naszej planecie, ludzkość zaczęła zastanawiać się nad zupełnie nowymi problemami, czy to etycznymi, czy epistemologicznymi czy jeszcze innymi.

Książki rozwojowe, psychologiczne, filozoficzne etc. Dają nam satysfakcjonujące odpowiedzi czy sugerowane wyjaśnienia. Jednak ludzkość nie zrezygnowała z „historyjek”, zauważywszy, że gdy odpowiednio sfabularyzujemy idee, zdobywanie wiedzy może być rozrywką.

Co jednak sprawia, że, niezależnie od przekazywanych idei, jedne dzieła podobają się ludziom bardziej od innych? Cóż, w ogólnie pojętym opowiadaniu historii (storytellingu) ważne jest, by oba aspekty – ,,story” i ,,telling” były przemyślane i zrobione w odpowiedni sposób.

Weźmy na przykład powieść Chucka Palahniuka ,,Fight Club” (Bądź jej ekranizację w reżyserii Davida Finchera). Sam ,,telling”, czyli sposób, w jaki ukazywane nam są losy bohatera, przyciąga uwagę widzów. Otrzymujemy bowiem bardzo pokręconego Narratora, który cierpi na trudny do sprecyzowania problem i chadza na terapię, udając różne schorzenia. Później poznaje Tylora Durdena, który wpada na pomysł założenia tytułowego Fight Clubu, i wszyscy regularnie chodzący na terapię znajomi narratora przerzucają się na Fight Club jako metodę radzenia sobie z rzeczywistością. Mamy zatem dość nietuzinkowe ,,story”, które zawiera w tym wszystkim dużą ilość kontrowersji, a zatem idealnie do większości widzów trafia.

Każda scena, każda rozmowa, każdy pomysł pokazany w filmie ma ogromną wartość jeśli chodzi o przesłanie, zawiera bardzo adekwatną ideę. Nie dość tego, klimat w jakim utrzymane jest dzieło, interakcje bohaterów i ich profile psychologiczne utrzymują widzów w stałym zainteresowaniu. Zatem ,,telling” jest wielce przemyślany i dobrze zrobiony.

Wracając do ,,story” elementem, który przekonuje większość widzów, jest fabularny twist na końcu. I, mimo że większość z Was prawdopodobnie Fight Club oglądała, na wszelki wypadek nie będę przytaczał tu owego twista. Omówię tylko na jakiej działa zasadzie i dlaczego czyni film jeszcze lepszym.

Jest to twist który kojarzy mi się z kryminałami. Bo, gdy wychodzi na jaw najważniejszy aspekt fabularny, widz/czytelnik nagle orientuje się, że przecież miał to rozwiązanie cały czas przed oczami i karci się w duchu, że sam się go nie domyślił.

Dlatego właśnie nie omieszkam nazwać ,,Fight Clubu” arcydziełem. Sam pomysł na tytułowy fight club oraz podejście reprezentowane przez narratora i jego przyjaciela wypełniają film taką ilością idei i treści, że byłby niesamowicie wartościowy nawet, gdyby pozbawić go zakończenia. Jednak zakończenie wywraca wszystko do góry nogami, uświadamia nas, że fabularno-ideowe rozwiązanie mieliśmy cały czas przed oczami.

Zatem, arcydzieła bazują na tym, że zawarta w nich idea pokazuje niespotykany wcześniej pogląd na daną sprawę, pokazuje nowe treści. A kompatybilne względem siebie nawzajem styl opowieści (telling) i historia (story) również są wyważone i niebanalne.

Innym przykładem takiego dzieła jest „Truman Show”, film Petera Weire’a, do którego twórcą scenariusza jest Andrew Niccoli. „Truman Show” i „Fight Club” niemal w ogóle nie są do siebie podobne, czy to z perspektywy tellingu, czy story. Tytułowy Truman jest nieświadomą gwiazdą opery mydlanej, nadawanej bez przerwy od jego narodzin. Wszyscy otaczający go ludzie są aktorami, a jego życie śledzi ponad 5000 kamer. Reżyser zaś decyduje nawet o panującej na planie pogodzie.

Otrzymujemy zatem bardzo nietuzinkowe story, stanowiące satyrę na współczesną kulturę pod bardzo wieloma jej aspektami, od problemów tożsamościowych ludzi, po celebrytyzację życia prywatnego. I może zakończenie „Truman Show” nie zaskakuje widzów fabularnym twistem, ale budzi silne emocje, a także pokazuje na całą sprawę nowe spojrzenie (rozmowa Trumana z reżyserem).

Jednak telling jest tutaj niesamowicie istotny. Widzimy bowiem życie Trumana w jego zamkniętym, małym świecie, w którym wszyscy zachowują się jak automaty. Z drugiej strony ukazane jest nam życie „normalnych” ludzi przed telewizorami oraz życie reżysera, ingerującego w życie Trumana. Ci „normalni” ludzie to symbol nas. To ludzie, z którymi w stu procentach możemy się utożsamić. I to właśnie stanowi składową wspaniałości tellingu, który, w połączeniu z historią, czyni ,,Truman Show” arcydziełem.

Oczywiście, nie zamierzam wymieniać tutaj wszystkich arcydzieł, jakie znam, bo artykuł przerodziłby się w stustronicowy esej. Pragnę jednak tylko, gwoli podsumowania, napisać, że dzieła fabularne, w których pomysł na sposób przekazania historii jak i sama historia stanowią oryginalny pomysł i zawierają wartościowy przekaz, niejednokrotnie są w moich oczach warte o wiele więcej, niż sama idea, wiedza, czy światopogląd, jakie za sobą niosą.

A tutaj pragnę wymienić kilka fabularnych arcydzieł współczesnej kultury, jakie przyszło mi poznać, a w których na pewno doszukacie się wymienionych przeze mnie cech:

·         ,,Ja robot” – Film Alexa Proyasa
·         ,,Przedksiężycowi” – trylogia powieści Anny Kańtoch
·         „Gra Endera” – Powieść Orsona Scotta Carda oraz jej ekranizacja w reżyserii Gavina Hooda
·       „Trylogia Husycka” – trzy powieści Andrzeja Sapowskiego („Narrenturm”, „Boży bojownicy” i „Lux Perpetua”)
·         ,,Pokolenie Ikea” – powieść autorstwa Piotra C.
·         ,,Bajki Robotów” – zbiór baśni science fiction Stanisława Lema

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz