czwartek, 16 stycznia 2014

(z)Bawienie


Czego to można się doszukać grzebiąc w odmętach komputera... Stare, krótkie opowiadanko, dość filozoficzne, z nutką kontrowersji.

_____________________________________________________________________________
Siriel leciał wśród chłodnych obłoków na śnieżnobiałych skrzydłach. Podziwiał z góry modlące się żarliwie dusze, które trwały w uniżonej pozycji niemal bezustannie od czasu trafienia w Zaświaty.
Wzbił się wyżej, z zadowoleniem przyglądając się rzędom ludzkich posągów. Pogrążone w modlitwie dusze rozciągały się aż po horyzont. W końcu jednak Kontroler ujrzał blask Pałacu, którego strzeliste wieże budziły podziw dusz.
Wleciał do największej komnaty tej majestatycznej budowli, by ujrzeć siedzącego na tronie Najwyższego.
Stopy Siriela dotknęły podłoża. Kontroler złożył skrzydła i pokłonił się przed obliczem Pana. Nawet gdyby śmiał na niego spojrzeć, zostałby oślepiony blaskiem Jego świetlistych szat.
-        Wzywałeś mnie, panie – rzekł Siriel.
-        Tak, Sirielu – odpowiedział Najwyższy głosem, od którego zadrżał cały Pałac. – Widzę bowiem, jak wybitnie opiekujesz się duszami. Pragnę powierzyć ci odpowiedniejsze zadanie.
-        Przyjmę je z radością. Ku chwale sprawiedliwości! – Kontroler uśmiechnął się. Długo czekał by móc wypowiedzieć tą formułkę.
-        Chcę – Głos Najwyższego wypełnił cały umysł Anioła, tłumiąc wszystkie inne myśli – byś przyjmował do nas nowe dusze. Nie zwlekaj, Sirielu! Pragnę, byś zaczął od razu!
-        Dziękuję, panie.

Na krześle usiadła wystraszona, młoda duszyczka. Siriel zmierzył ją badawczym spojrzeniem po czym odrzucił białe jak mleko włosy z twarzy i spojrzał na pergamin.
-        Twoje doczesne imię to Małgorzata Jakubiak? – spytał.
Dusza skinęła niepewnie.
-        Od teraz nazywasz się MJ37528. Konieczna procedura gwarantująca unikatowość imienia i pomagająca w rozpoznaniu. Spójrzmy zatem czy słusznie tu trafiłaś… O, przykazania się łamało! Nie święciłaś dnia świętego!
-        Ch… Chodziłam do kościoła co niedzielę…
Gdyby nie to, że kobieta już nie żyła, wzrok Anioła prawdopodobnie by ją zabił.
-        Ale nie przestrzegałaś postów – stwierdził.
-        Błagam! Nie zdawałam sobie sprawy…
-        I dwukrotne cudzołóstwo!
-        A… Ale spowiadałam się z tego! I Bóg z pewnością wie, że szczerze żałuję…
Siriel chrząknął i zanotował coś na pergaminie.
-        Dobrze. Poza tym wszystko było skrupulatnie przestrzegane – skwitował. – Trafiłaś tutaj, więc proszę za mną. Pokażę ci wszystko.
Wyszli z komnaty. Podłoże z obłoków uginało się pod ich stopami.
-        Zimno tu – powiedziała dusza.
-        To prawda. Proszę, tu masz swoje miejsce. – Wskazał.
-        A… Ale co ja mam tu robić?
-        Jak to?! – Siriel przeszył ją spojrzeniem. – Padnij na kolana i módl się do Boga!
-        A… Jak skończę…?
-        A kiedy kończy się wieczność?
-        Nie rozumiem…
W ręce Siriela pojawił się bicz.
-        Na kolana i módl się!
-        Ależ Aniele! – Zlękniona dusza odsunęła się o krok. – Czy tak właśnie wygląda Niebo?
-        Upadły Aniele – poprawił, mierząc ją zrezygnowanym spojrzeniem. – I nie niebo a Piekło. Marnowałaś życie trzymając się kurczowo tych regułek to teraz cierp! Na kolana!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz