poniedziałek, 23 grudnia 2013

Chcę wszystkiego


Oglądając Matrixa  można natrafić na scenę, w której Morfeusz zadaje agentowi Smithowi bardzo właściwe w tym miejscu pytanie. ,,Czego ty właściwie chcesz?”. Smith, uczłowieczony program komputerowy, zdający się nieraz być bardziej ludzki i racjonalny od wielu ludzi, uśmiecha się i mówi – ,,wszystkiego”.
I może się to zdawać typowym hollywoodzkim tekstem z serii ,,Hasta la vista, baby”. Szczerze mówiąc długo tak właśnie myślałem, ale ostatnio tknęło mnie coś, by napisać ten artykuł, a wtedy wspomniałem ową scenę.
Coś w tym jest, przyznajcie. Oczywiście, nie każdy ma potrzebę wszechstronności, lecz ludzie o artystycznej duszy, będący przy tym często idealistami, mają potrzebę wszechstronnego rozwinięcia się. Pragną być pewnego rodzaju ludźmi renesansu, a nawet więcej, gdyż na przyziemnych sprawach też im zależy. Nie przyznają się do tego, lecz chcą eksponować swą indywidualność poprzez rozmaite talenty.
Chcą wszystkiego.
Jeśli uważasz, iż tekst ten może być między innymi o Tobie, zainteresuje cię pewnie dalsza jego część w której postaram się odpowiedzieć na pytanie ,,czy to dobrze?”. Jakie zalety ma bycie tak wszechstronnym.
Rzeczą oczywistą jest to, że definitywnie lepiej starać się rozwinąć niż spędzać całe dnie przed telewizorem opychając się chipsami. Jednak mój autorytet, Fryderyk Nietzsche mawiał: ,,Kocham tego, co nie chce zbyt wiele cnót posiadać. Jedna cnota jest większą cnotą niźli dwie, ponieważ bardziej staje się onym węzłem, na którym zawiesza się przeznaczenie.” Ogólnie Nietzsche lubił wspominać o wyższości ludzi, który rozwinęli jedną cnotę i w pewien sposób to rozumiem. Logicznie rzecz biorąc im więcej rzeczy robisz, tym gorszy jesteś w każdej z nich. Stąd rzadko zdarza się, iż wszechstronni są najlepszymi na świecie.
Kolejna sprawa jest już nieco głębsza, mowa tu mianowicie o poszukiwaniu samego siebie i sensu istnienia. Im bardziej skupiasz się na jednym ze swoich talentów, tym bardziej… Może nie odkrywasz, ale lepiej – kształtujesz siebie.
Napisałem jakiś czas temu wiersz, który pomógł mi uporządkować myśli.

rybaku
starcze o brodzie siwej
co z losu przyczyny
pracujesz na wykarmienie rodziny

lepszy ty jesteś od artysty
mędrca, wizjonera
nierówni ci muzycy
i matematycy

oni łowią dla ludzkości
a ty dla człowieka
ty jesteś potrzebny
to Ciebie szczęście czeka

zazdroszczę ci ja - poeta
prostota - to nie było mi dane
zazdroszczę ci rybaku tego
że twe miejsce jest ci znane

Duża część ludzi ma problem ze znalezieniem tej jednej cechy. Jednak co z tymi, którzy mają problem z jej  w y b r a n i e m ? Z pewnością posiadanie jednej cechy jest o wiele łatwiejsze, ale czy to znaczy, że lepsze?
Myślę, że dla dusz idealistów nie ma jednoznacznej odpowiedzi. I nie ma też ratunku. Choćby naukowo udowodniono jak opłacalnym jest posiadanie jednego talentu, oni będą utwierdzeni w swych przekonaniach. I będą czerpać radość z próbowania, dążenia do perfekcji.
Sam uważam, że Nietzsche ma rację. Tylko ci, którzy rozwinęli jeden talent, będą najlepszymi, lecz nie wyobrażam sobie rezygnacji ze wszystkich rzeczy, które robię i wybraniu jedynie jednej z nich. Można powiedzieć, że tacy ludzie są skazani na zapomnienie poprzez ciągłe dążenie do perfekcji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz