wtorek, 24 września 2013

Geneza Pomysłów Wszelakich



Zbiór myśli, bardzo oczywistych. Jednak aż prosiły się, by je spisać...

_____________________________________________________________________

Proces tworzenia jest jak prowadzenie samochodu. Po pierwsze, potrzeba samochodu. W twórczości także ,,bez machiny nie pojedziesz’’. W tym wypadku naszym ,,pojazdem’’ jest inspiracja. Także dzieli się na marki i modele, lecz w przypadku twórczości ich liczba jest nieograniczona. Inspirować się można dosłownie wszystkim. Ludźmi, sytuacjami, innymi wynikami cudzej twórczości, zależnościami, a także tym, co po prosu czujemy. 

Jednak nasza twórczość to samochód, który składamy w częściach. Łączymy inspiracje, stawiamy ludzi w sytuacjach, z których my nie umiemy wyjść.

Gdy nasz pojazd jest gotowy, wsiadamy do niego i nagle uświadamiamy sobie, że brak nam paliwa. A naszym paliwem jest wena. 

Paliwo. Benzyna albo diesel. Wena. Poza nami albo w nas. Pozytywna bądź nie. Weną może być ktoś, kogo kochamy. Świadomość, że jest. Może być nią po prostu osoba, dzięki której danego dnia się uśmiechnęliśmy. Wena poza nami. Albo wena, która tkwi w nas. Determinacja stworzenia czegoś, wylania z siebie uczuć, napływ emocjonalnej wrażliwości. 

Zazwyczaj występują razem (acz w aucie odradzam mieszanie benzyny z dieselem).
Na tym etapie pojawia się kolejne wyzwanie. Jak bowiem wiadomo, posiadanie samochodu nie wystarczy, my móc gdzieś jechać. Trzeba umieć prowadzić. Odnaleźć się w ruchu. Jednak w świecie twórczości nikt nie nauczy cię jak to robić. Nie ma tu kursów, ani nic, co uprawniałoby do czegokolwiek. Sam musisz odnaleźć się w nurcie, umieć przelać jakoś wizję ze swego umysłu do naszego świata. Wizjonerów różni od reszty społeczeństwa nic innego, jak właśnie wiara w spełnianie marzeń i w umiejętność zmieniania świata.

Można kłócić się, czy umiejętność ,,prowadzenia’’ – uznewnętrzniania twórczości – czy jest to dar, coś wrodzonego, czy też stanowi to życiowy nabytek i zawsze wymaga nauki. Nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi, pragnę jednak przytoczyć słowa Galileusza, który powiedział, iż ,,nie możemy nauczyć się niczego. Możemy jedynie odnaleźć to w sobie’’. Oczywiście, wszystko trzeba ćwiczyć, ale i w duszy trzeba mieć to coś.

Jednak to wszystko, samochód, paliwo, umiejętność prowadzenia, to nie wystarczy. Potrzeba jeszcze czegoś. Bo czymże jest inspiracja i wena, czymże jest talent i czym są umiejętności, gdy brak nam celu tworzenia? Każda droga ma koniec, każda podróż ma cel. Tworząc coś zawsze chce się coś przekazać, zrozumieć, wylać, wyżalić się, uzewnętrznić emocje.
 
Tym właśnie jest sztuka. Uzewnętrznianiem uczuć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz