niedziela, 30 czerwca 2013

Litościwy Lew


Postanowiłem napisać bajkę z morałem, rymowaną. Jednak zrobienie tego na poważnie zdecydowanie przekraczało moje możliwości. A może po prostu było bezcelowe:)

____________________________________________________________ 

Janowi Biedrzyckiemu


Był sobie lis, co podstępem i sprytem
Kradł z farmy kurczęta smakowite.
Sprzeczne to było z prawami lasu
Więc wpadka to jeno kwestia czasu.

Zdradziły go w końcu na pysku pióra
I stanął lis przed obliczem króla.
Zebrały się na sąd zwierzęta
Oto pomszczone będą kurczęta!

Błagał lis króla starego
Udawał, że żałuje postępku swego
Lew rzekł: ,,Oto się nad tobą lituję
I życie ci daruję
Lecz jeśli szansę swą zmarnujesz
Gorzko, Lisie, pożałujesz!’’

Wychwalały zwierzęta dobroć swego pana
Wierzyły, że w lisim sercu zaszła zmiana.
Lis zaś biegł przez polany
I myślał o przyszłości uradowany.

Gdy słońce za horyzont zaszło
Nagłe pragnienie lisa naszło.
A gdy zamoczył już pysk w wodzie
Pusty brzuch przypomniał o głodzie.

Ujrzał w dolinie farmę ukrytą
I poczuł kolację smakowitą
Rozejrzał się wpierw na obie strony
I podszedł do kurnika niezauważony

Wnet słyszy za sobą wrzaski farmera
Co w jego rękach potężna giwera.
Wypalił w Lisa starzec rozgniewany
I wrzasnął: ,,Giń, Lisie jebany!’’

Niezmącona nastała wnet cisza
A o Lisie nikt więcej nie słyszał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz