piątek, 24 lutego 2017

Definicja Sztuki



a teraz namaluję ci
twoje zdanie
słowami

uprzedzę cię wcześniej
że maluję techniką absurdu
więc z interpretacją
może być ciężko

ale role są jasne
ja jestem twórcą
ty odbiorcą
a to jest sztuka

nie ważne jak dojrzała
nie ważne jak świadoma
możemy mieć różne zdanie

maluję tę sztukę słowami
nie po to byś myślał jak ja

maluję ci tą sztukę
po to tylko
abyś
myślał

czwartek, 23 lutego 2017

Łatwiej ukryć brak fabuły w kilkutomowej sadze niż w opowiadaniu na pół strony



Znany jestem, przynajmniej wśród moich znajomych, z tego, że piszę. Nie lubię wszelakich podziałów i etykietowania ludzi, ale że w XXI wieku jest to nieuniknione, z dumą przyoblekam etykietę pisarza. Zatem, właśnie jako „pisarz”, słyszę różne komentarze od znajomych na temat tego co robię.

Obnoszę się też z faktem, że napisałem i wydałem książkę. Wielu ludzi, usłyszawszy o tym, pyta „jak długą” a gdy odpowiadam (starając się uściślić) że „150 stron w Wordzie Timesem dwunastką” słyszę niesamowicie dużo przychylnych komentarzy, pochwał i werbalnego poklepywania po plecach. „Że mi się chciało”, „Jak długo nad tym siedziałeś?”, „Już dla mnie jesteś wielki, że tyle napisałeś”.

Przedyskutowawszy ten fenomen z kilkoma znajomymi nosicielami etykiety pisarza dochodzę do wniosku, że o dziwo nader częstym błędem rozumowania jest zakładanie, że objętość tekstu jest wprost proporcjonalna do zawartej w nim treści. W skrócie – im dłuższe dzieło, tym większy jego potencjał do bycia „dobrym”.

Taki tok rozumowania w pierwszej chwili ma sens, bo można pomyśleć, że tworząc długą opowieść autor ma więcej wątków do opracowania, więcej detali do pokazania, słowem – większe możliwości.

Jednak do refleksji na ten temat zmusił mnie komentarz do jakiegoś opowiadania, wypowiedziany podczas spotkania Sekcji Literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki przez Michała Cholewę. Brzmiał on, cytując z pamięci: „Łatwiej jest ukryć brak fabuły w kilkutomowej sadze niż w opowiadaniu na pół strony”.

I jak się nad tym głębiej zastanowić, to rzeczywiście, duża objętość danego dzieła – nie tylko literackiego! – zwiększa prawdopodobieństwo, że znajdziemy w nim dużo „fajnych” rzeczy, atrakcyjnych dla odbiorcy, ale w tym samym stopniu tworzy pole do pomyłki. Każda kolejna strona (klatka, sekunda, jakakolwiek jednostka którą można mierzyć objętość dzieła) jest kolejną pułapką dla autora.

A przecież są dzieła nader krótkie, jednowątkowe, których zadaniem jest otworzyć oczy odbiorcy na dany temat, ukierunkować jego tok myślenia w tym konkretnym zakresie i pokazać jedną konkretną rzecz, na którą mógł nigdy wcześniej nie zwrócić uwagi.

Zatem, tym krótkim felietonem (czy jakkolwiek zaetykietuje się ten tekst) pragnę obalić podświadomą teorię wielu ludzi o tym, że po długości dzieła można wnioskować cokolwiek o jego jakości.

A na koniec dzieło krótkie, a w treść bogate. Czy odkrywcze? Niekoniecznie, ale zawierające prostą treść, ubraną w słowa tak obrazowe i tak przekonujące, że już zawsze chcę nosić w głowie ideę, jaką za sobą niosą. A w razie, gdyby los postanowił mnie głowy pozbawić, ideę tą będę nosić spisaną o tu, powyżej biodra.


A tak w ogóle – myślisz, że zabrałbyś/zabrałabyś się za ten artykuł, gdybyś otworzywszy go zobaczył/a, że jest 10 razy dłuższy? ^^


Tłumaczenie treści tatuażu:

Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.


(fragment wiersza "Wyrocznie Niewinności" [Auguries of Innocence] autorstwa Williama Blake'a)

wtorek, 3 stycznia 2017

Pigmalion

Czas zacząć robić rzeczy człowiecze
Tak rzecze do mnie mały człowieczek
Ten co popycha postępy człowiecze
I w głowach artystów sprawuje pieczę

To we mnie on ze mną walczy na miecze
I choć mnie rani aż krew ze mnie ciecze
To dzięki temu go na wierzch wywlecze
A dobrze by mną stał się człowieczek

Niech mą skórę człowieczek przyoblecze
On to postmodernizm, a ja – Średniowiecze
I tutaj znikam, żegnam cię, człowiecze
Bo sobą będąc plan człowieczka niweczę

czwartek, 22 grudnia 2016

Recenzja filmu ,,Pasażerowie" Mortena Tylduma

Znalezione obrazy dla zapytania the passengers 2016




Fabule „Pasażerów” trudno zarzucić brak oryginalności. Przypominający dzieło zegarmistrza-wizjonera statek kosmiczny odbywa studwudziestoletnią podróż z Ziemi na odległą planetę, która nadaje się do skolonizowania. Na pokładzie wiezie ponad pięć tysięcy zahibernowanych pasażerów, z czego załoga statku stanowi znikomy procent. W większości pasażerowie to ludzie mający stanowić kolebkę cywilizacji na nowej planecie i pomóc w rozwoju nowej ludzkiej kolonii.

Mechanik Jim Preston (znany z filmów ,,Ona” czy „Jurassic World” Chris Pratt) jest właśnie jednym z tych „zwyczajnych pasażerów”. Obudziwszy się z hibernacji odkrywa, że widać nie wszystko poszło pomyślnie, bo od wyruszenia z Ziemi minęło dopiero trzydzieści lat i wszyscy pozostali członkowie załogi wciąż są zahibernowani.

To jego oczami poznajemy wnętrze statku, które kunsztem nie odstępuje ani odrobinę jego zewnętrznej prezencji. Okazuje się, że machina ta ma na pokładzie restaurację obsługiwaną przez eleganckiego robota Arthura (Michael Sheen), jadłodajnię, siłownię, basen, kino, taras widokowy, pokoje VIP i wiele innych ciekawostek, w tym możliwość wyjścia na powierzchnię statku w specjalnym skafandrze.
Jim jest pierwszym w historii lotów międzygwiezdnych przypadkiem przedwczesnego wybudzenia z hibernacji i gdy traci już nadzieję na rozwiązanie swojego problemu, postanawia wybudzić inną pasażerkę, pisarkę Aurorę Lane (w tej roli zdobywczyni Oskara Jennifer Lawrence). A wtedy zaczynają się komplikacje…
Oprócz fabuły i efektów wizualnych (muszę tutaj podkreślić wspaniałość statku kosmicznego) mocną stroną filmu zdecydowanie jest gra aktorska. Aurora i Jim przez długi czas są skazani na siebie pośród zahibernowanych współpasażerów, łączy ich bardzo skomplikowana relacja, bogata w całą gamę emocji.

Znalezione obrazy dla zapytania the passengers

Do mocnych stron zdecydowanie można zaliczyć także smaczki takie jak podział ekonomiczno-społeczny, (Aurora, jako pasażer VIP, ma dostęp m.in. do lepszych posiłków) co pokazuje jak bardzo różni ludzie potrzebni są do skolonizowania planety: Dziennikarka pisarka VIP i zwykły mechanik, który dostał zniżkę na bilet. To też dużo mówi o ludziach jako rasie – zabierają na nową planetę stare podziały społeczne.

Do innych wartych wspomnienia smaczków należy korzystanie przez Jima i Aurorę z hologramowych gier wideo czy kina, a także doskonałe przedstawienie dylematu moralnego Jima, wahającego się czy obudzić Aurorę.
Niestety film ma także swoje mankamenty. Duża część z nich toczy się wokół wybudzonego przypadkiem dowódcy statku Gusa Mancuso (Laurence Fishburne). Można odnieść wrażenie, że wybudził się tylko dlatego, żeby dać bohaterom wskazówki potrzebne im w dalszej części fabuły. Równie nielogicznym wątkiem jest jego maszyna, która praktycznie martwego człowieka jest w stanie reanimować (ale trzeba jej to podpowiedzieć, bo sama na to nie wpadnie, a bez odpowiednich uprawnień pozwalających obejść wymagania, wymaga, uwaga: obecności lekarza! Po to, by przeprowadzić reanimację…), a z kolei poważnie choremu może podać tylko środki przeciwbólowe.

Jednak pośród tak doskonale skonstruowanych ról i klimatu można zapomnieć o owych mankamentach. Można zatracić się w relacji łączącej mechanika i pisarkę, którzy z każdą chwilą w coraz większym stopniu mogą nazywać pusty statek kosmiczny domem. Zakończenie, mimo że momentami ociera się o kicz, nie rozczarowuje. Bo też tak naprawdę nie ono jest w filmie najważniejsze.

Podsumowując pragnę powiedzieć, że stanowczo polecam obejrzeć „Pasażerów”, bo mimo drobnych potknięć fabularnych łatwo wciągnąć się w tą wspaniałą historię. A na koniec chciałbym dorzucić od siebie metaforyczną interpretację, w której podróż naszych bohaterów symbolizuje życie. Mają przed sobą dziewięćdziesiąt lat i są uwięzieni w metalowych „czterech ścianach”, ale zamiast bez końca zamartwiać się narzuconymi ograniczeniami skupiają się na tym, na co mają wpływ. A czy to ich życie można nazwać szczęśliwym… przekonajcie się! Stanowczo polecam.

Znalezione obrazy dla zapytania the passengers spaceship


niedziela, 4 grudnia 2016

wtorek, 29 listopada 2016

Ściana prawd

niedawno pod ścianą
postawiono
pewnego poetę

odczytano mu
jego wiersze

padło pytanie
o czym są
i jaki mają
cel

nie wiem
odrzekł poeta

i nawet jeśli
naprawdę nie wiedział
czy to odbiera
wartości jego
poezji

czy dał o sobie
złe świadectwo

zostawiam to
do twojej oceny

ja pamiętam że wtedy
beznamiętnie
powiedziałem tak
bo wiele stracił
w moich oczach

a potem
mnie też
postawiono
pod ścianą

środa, 23 listopada 2016

***

pęknięciami logiki
określam czas

zostawiam ślady
pustych marzeń

unoszę się dumnie
majestatem narzekań

biorę sukces i porażkę
za aksjomaty

czy to wszystko
określa mnie

czy jeden z ludzi
to już


człowiek